Newsy

Maksymalizacja przestrzeni ładunkowej. Kiedy warto postawić na ciągniki siodłowe typu Low Deck?

Konkurencja w branży transportowej zmusza przewoźników do ciągłego poszukiwania rozwiązań, które pozwolą obniżyć koszty operacyjne i zaoferować klientom coś więcej niż standardowe usługi. Jednym z najbardziej dochodowych segmentów jest transport ładunków objętościowych (tzw. automotive) oraz przewóz lekkich, ale wysokich elementów konstrukcyjnych. Do takich zadań klasyczny ciągnik siodłowy po prostu się nie nadaje, ponieważ zestaw z naczepą o dużej kubaturze przekroczyłby dopuszczalną prawnie wysokość 4 metrów.

Rozwiązaniem tego problemu jest Scania low deck oraz inne pojazdy o obniżonym podwoziu. Taki ciągnik siodłowy low deck pozwala spedycji zarabiać znacznie więcej na jednym kursie, maksymalizując przestrzeń użytkową do absolutnych granic możliwości.

Specyfika konstrukcyjna ciągników „Mega”

Z punktu widzenia laika pojazd obniżony wygląda niemal identycznie jak jego standardowy odpowiednik. Diabeł jednak tkwi w szczegółach inżynieryjnych. Ramy w pojazdach Low Deck są obniżone względem asfaltu, a kluczową modyfikacją jest zmniejszenie wysokości siodła naczepowego (nierzadko do poziomu poniżej 1000 milimetrów). Wymaga to zastosowania niskoprofilowych opon na osiach napędowych (np. o profilu 60 lub nawet 50) oraz odpowiedniego zestrojenia zawieszenia pneumatycznego, które posiada potężny zakres regulacji góra-dół. Tylko taka konstrukcja pozwala na podpięcie potężnej naczepy typu Mega, której wewnętrzna wysokość załadunkowa wynosi pełne 3 metry. Daje to możliwość załadowania np. trzech warstw palet ze skrzynkami, drastycznie zwiększając wydajność i zyskowność przewozu.

Używane wozy to sprawdzony kapitał

Zakup fabrycznie nowego ciągnika niskopodwoziowego wiąże się ze znacznym wydatkiem, wyższym nierzadko od wozu w standardowej specyfikacji. Wynika to ze skomplikowanego zawieszenia i wzmocnień ramy. Dla firm, które chcą wejść w branżę przewozów objętościowych bez rujnowania swojego budżetu, rynek wtórny stanowi idealne koło ratunkowe. Maszyny 3- lub 4-letnie po kontraktach logistycznych w Europie Zachodniej często zachowane są w nienagannym stanie mechanicznym. Silniki, mimo milionowych rygorów projektowych, mają za sobą zaledwie „rozgrzewkę” w postaci 400 tysięcy przejechanych kilometrów. Korzystając z takich platform, zyskujesz natychmiastowy dostęp do narzędzi, które od razu po podpięciu naczepy zaczynają procentować w systemie frachtowym.

Komfort kierowcy bez żadnych kompromisów

Pojazdy obniżone z rynku wtórnego charakteryzują się bardzo wysokim standardem wyposażenia. Ich pierwsi właściciele, wysyłając tabor na wielotygodniowe „przerzuty” po Europie, nie oszczędzali na wygodzie. Często szoferki tych aut to największe, flagowe kabiny producentów (posiadające płaską podłogę, podwójne leżanki i fabryczne przetwornice). Dodatkowym plusem niskiego osadzenia wozu jest to, że szofer pokonuje mniej szczebli przy wejściu do kabiny, co przy kilkudziesięciu wyjściach dziennie na załadunkach oszczędza jego stawy i poprawia ergonomię całego dnia pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *